Przed oczami świeci pusty plik, obok leżą uporządkowane zapiski, w przeglądarce czeka kilka kart, a pierwsze zdanie nadal nie chce się pojawić. Ten scenariusz wielu studentów zna z pracy nad esejem, projektem, prezentacją lub zadaniem na zaliczenie. W takim momencie łatwo uznać, że ratunek przyniesie jeszcze większa aktywność – kolejne źródło, dodatkowy tekst, następna kawa, nowy punkt na liście obowiązków i szczelne wypełnienie dnia czymś użytecznym. Produktywność studencka zaczyna wtedy przypominać nieustanny ruch od jednej czynności do następnej. Kłopot polega na tym, że mózg nie zawsze najsprawniej zestawia fakty w chwili, gdy bez przerwy kieruje się go ku następnym bodźcom.
Nudy nie trzeba od razu mylić z bezczynnością ani zmarnowanym czasem. W pracy umysłowej może ona pełnić rolę osobnego etapu – krótkiej pauzy, podczas której do głowy nie trafia kolejna porcja wiadomości, a wcześniej zebrane informacje mają szansę ułożyć się w bardziej przejrzysty porządek. Kilka minut bez dopływu nowych treści potrafi przynieść efekt, którego nie zapewni następna karta otwarta w przeglądarce – tworzy przestrzeń na własne połączenia, skojarzenia i pomysły.