Nie brakuje studentów, którzy z uznaniem patrzą na znajomych opowiadających o nieprzespanych nocach i całych tygodniach podporządkowanych wyłącznie przygotowaniom do sesji. W akademickim obiegu nadal funkcjonuje przekonanie, że im więcej czasu ktoś oddaje nauce, tym lepsze wyniki osiąga. Źródeł tego sposobu myślenia trzeba szukać w modelu nauczania znanym z wcześniejszych szczebli edukacji. Sondaż Centrum Badania Opinii Społecznej poświęcony polskiej oświacie pokazuje, że Polacy zazwyczaj dobrze oceniają poziom kształcenia w szkołach publicznych, lecz równocześnie zwracają uwagę na zbyt silny nacisk na pamięciowe opanowywanie treści kosztem rozwijania umiejętności praktycznych. Ten schemat utrwala obraz nauki jako zajęcia, które wymaga przede wszystkim wytrwałego „zakuwania”. W rzeczywistości o skuteczności w większym stopniu decydują jakość metod oraz ich dopasowanie do indywidualnych potrzeb niż sama liczba godzin spędzonych nad materiałem. Gdy lepiej rozumiemy, w jaki sposób mózg najsprawniej porządkuje i przyswaja informacje, łatwiej uczyć się rozsądniej, niekoniecznie dłużej – a przy tym osiągać lepsze rezultaty mniejszym nakładem sił.