Dlaczego tracimy motywację wtedy, gdy musimy działać?

Czym naprawdę jest motywacja i jak się kształtuje?

W potocznym ujęciu motywacja bywa mylona z chwilowym przypływem energii lub inspiracją towarzyszącą wykonywaniu określonych zadań. Psychologia opisuje ją jednak jako mechanizm przypominający zasoby energetyczne, które zmieniają się pod wpływem rozmaitych okoliczności – zarówno tych wynikających z fizjologii, jak i wpływów z otoczenia. Utrzymywanie wysokiego poziomu zaangażowania przez cały okres nauki jest raczej nierealne i często prowadzi do zniechęcenia. Dlatego zamiast nieustannie próbować zwiększać motywację, korzystniej jest zrozumieć, skąd może się ona brać i jak działa.

Z punktu widzenia psychologii wyróżnia się dwa główne nurty motywacji:

  • Zmotywowanie przez czynniki zewnętrzne – bazuje na reakcjach ze strony otoczenia, takich jak system ocen, wyznaczone terminy czy presja społeczna, np. związana z kończeniem studiów. Choć taki impuls potrafi mobilizować, zazwyczaj działa tylko przez ograniczony czas i nie sprawdza się w momentach dłuższych trudności.
  • Pobudzenie płynące z wewnątrz – wypływa z autentycznego zainteresowania, przekonania o sensowności podejmowanych działań lub przyjemności z samego procesu poznawczego. Często utrzymuje się dłużej, ale i ono może osłabnąć, zwłaszcza przy nadmiarze obowiązków lub rutynie.

Opieranie całego wysiłku na jednym źródle motywacji niesie ryzyko wypalenia – ciągłe reagowanie na bodźce z zewnątrz męczy, natomiast wyczekiwanie momentu olśnienia skutkuje często brakiem działania. W praktyce liczy się świadomość, że nie trzeba doświadczać przypływu inspiracji, aby skutecznie posuwać się naprzód z wymagającym zadaniem.

Czynniki osłabiające motywację

Utrata zapału rzadko następuje nagle. Zazwyczaj jest efektem przeładowania informacjami i znużenia koniecznością podejmowania wielu decyzji. Kiedy umysł odbiera nadmiar bodźców, może dojść do zablokowania procesów poznawczych. W reakcji na przeciążenie układ nerwowy przełącza się w stan ograniczonej aktywności – często mylony z brakiem chęci. Podobny skutek przynosi dążenie do perfekcji. Wymaganie od siebie bezbłędnego rezultatu często skutkuje brakiem działania już na samym starcie. Obawa przed błędem lub niedoskonałością potrafi skutecznie zniechęcić do rozpoczęcia czegokolwiek, gdyż unikanie ryzyka wydaje się wtedy bezpieczniejsze.

Zapał do nauki może również gasnąć, gdy treści wydają się nieprzydatne albo trudne do powiązania z realnymi potrzebami. Brak odniesienia do większego celu odbiera impuls do zaangażowania. Do tego dochodzą też fizyczne ograniczenia – zbyt krótki sen, nieregularny tryb życia i niewystarczająca regeneracja potrafią wyczerpać siły jeszcze zanim dojdzie do kontaktu z materiałem. Istotny pozostaje również stan emocjonalny. Niekiedy opór wobec obowiązków wynika z trudności spoza strefy nauki – napiętych relacji, spraw osobistych albo przewlekłego napięcia związanego z przyszłością. W takich sytuacjach koncentracja przesuwa się w stronę radzenia sobie z uczuciami, odsuwając inne zadania na bok.

Jak reagować, gdy zapał do działania gaśnie?

W dyskusjach dotyczących motywacji często pojawia się pokusa, by sięgnąć po kolejne narzędzie, aplikację albo szczegółowy harmonogram, który miałby odmienić naszą codzienność. Trzeba jednak mieć świadomość, że skuteczność takich rozwiązań mocno zależy od otoczenia – funkcjonują dobrze, o ile mają się na czym oprzeć. Kiedy codzienne obowiązki przytłaczają, brakuje chwili wytchnienia, a stres towarzyszy niemal bez przerwy, nawet najlepiej zaprojektowane systemy zawiodą. Nie dlatego, że są źle pomyślane, lecz ponieważ ludzki umysł przeciążony ciągłym napięciem skupia się na bieżących trudnościach, a nie na rozwoju czy perspektywie.

Pierwszym krokiem może być więc usprawnienie codziennego funkcjonowania. Zamiast wdrażać skomplikowane metody zarządzania czasem, warto uprościć powtarzalne wybory, które bezwiednie zużywają nasze siły. Można na przykład zaplanować zakupy spożywcze przez Internet na jeden, stały dzień tygodnia, uruchomienie cyklicznych przelewów w systemie bankowym czy ustalenie konkretnej pory dnia na przeglądanie skrzynki e-mailowej. Kiedy znikają z głowy takie sprawy jak kontrola domowych zapasów, opłacanie rachunków czy zaległa korespondencja, łatwiej utrzymać jasność myślenia. Uwolniona w ten sposób energia umysłowa – szczególnie przy ograniczeniu nadmiaru bodźców cyfrowych – sprzyja skupieniu i tworzy przestrzeń, w której łatwiej odnaleźć wewnętrzny napęd.

Gdy dzień nie sprzyja – co pomaga ruszyć z miejsca

Zdarzają się dni, w których mimo poukładanych spraw organizacyjnych, trudno zabrać się do działania. W takich momentach pomocne okazują się proste triki ułatwiające rozpoczęcie pracy oraz sprzyjające jej warunki:

  • Zaczynaj od drobnostki – zawężenie perspektywy do najbliższych 10–15 minut pozwala zmniejszyć wewnętrzny opór. Wystarczy zrobić pierwszy, niewielki krok – uruchomienie małego fragmentu zadania często wystarcza, by płynniej przejść do kolejnych.
  • Zmieniaj sposób, nie cel – gdy brakuje sił na lekturę rozdziału, zacznij od wypisania tematów. Jeśli pisanie nie idzie, sporządź listę nagłówków. Zamiast rezygnować z pracy, dostosuj jej formę. Zmiana podejścia pozwala ominąć blokadę, zachowując kierunek działania.
  • Wkomponuj naukę w codzienność – zamiast odkładać czas na naukę na „idealny moment”, wykorzystaj przestrzenie już obecne w planie dnia. Przegląd notatek w autobusie lub w trakcie posiłku nie wymaga dodatkowej mobilizacji, a wiedza przemyka między innymi aktywnościami bez konieczności podejmowania osobnej decyzji o rozpoczęciu.
  • Krótki odpoczynek po wysiłku – po około 25 minutach pracy zrób pauzę na spacer, kilka prostych ćwiczeń lub przygotowanie czegoś do picia. Taki moment przerwy działa jak sygnał nagradzający i pomaga wrócić do działania z większą lekkością.
  • Usuń to, co odciąga uwagę – telefon, nawet odłożony na biurku, potrafi skutecznie rozproszyć. Najlepiej schować go poza zasięgiem wzroku. Każde spojrzenie na ekran rozbija koncentrację i utrudnia powrót do wątku. Im mniej konkurencyjnych bodźców, tym łatwiej skupić się na tym, co ważne.

Dla wielu osób kawa staje się sprzymierzeńcem w naukowym rytmie dnia. Może pełnić funkcję sygnału inicjującego koncentrację i ułatwiać rozpoczęcie pracy umysłowej, a przy okazji niesie ze sobą liczne korzyści zdrowotne – pod warunkiem, że nie przeradza się to w codzienne sięganie po coraz silniejsze dawki. Jeśli napój pomaga wejść w tryb działania, śmiało można po niego sięgać. Gdy jednak zaczyna stanowić jedyną metodę na pobudzenie i jego ilość niepokojąco rośnie, warto rozważyć inne sposoby aktywizacji.

Gdy motywacja znika – jak działać, gdy brakuje sił do nauki

Zdarzają się dni, gdy nawet krótka chwila nauki wydaje się nie do zniesienia, a umysł odmawia współpracy w każdej próbie skupienia. W takiej sytuacji nie ma sensu zmuszać się do tradycyjnych metod. Zamiast forsować się na siłę, lepiej uruchomić inny tryb działania – taki, który umożliwia łagodniejsze podejście, pozwalające utrzymać kontakt z obowiązkami bez presji wielkich efektów. To forma „trybu awaryjnego”, który nie wymaga spektakularnych rezultatów, a raczej skupia się na delikatnym podtrzymaniu aktywności i uniknięciu całkowitego wyłączenia z rytmu.

Reguła jednego procenta

Kiedy ilość materiału przytłacza i trudno wyobrazić sobie przejście przez całość, warto skupić się na minimalnym kroku tu i teraz. Wybierz zadanie tak drobne, by jego niewykonanie było trudniejsze do przełknięcia niż jego realizacja. Może to być uruchomienie dokumentu i wpisanie nagłówka, przeczytanie zaledwie jednego akapitu, dodanie dwóch źródeł do listy bibliograficznej lub uporządkowanie jednej kategorii w folderze z notatkami. Takie działanie przełamuje bezruch i pomaga ruszyć z miejsca, nie powodując dodatkowego znużenia. Nierzadko wystarczy jeden ruch, by po chwili płynnie przejść do dalszej pracy.

Działania w trybie „na automacie”

Gdy brakuje energii na głęboką analizę, warto skierować uwagę na czynności, które nie wymagają dużego skupienia. Prace powtarzalne, które można wykonać niemal odruchowo, potrafią być zbawienne – przepisywanie odręcznych notatek w uporządkowanej wersji, zaznaczanie najistotniejszych fragmentów, tworzenie fiszek czy katalogowanie materiałów. Te nieskomplikowane działania pozwalają utrzymać kontakt z tematem, a przy okazji często wciągają na tyle, że umożliwiają powrót do bardziej wymagających zadań w naturalnym rytmie.

Do pierwszego zatrzymania

W trudniejszych momentach skutecznym sposobem okazuje się zawarcie chwilowego porozumienia z samym sobą – zobowiązujesz się do nauki jedynie do momentu, aż zadzwoni alarm, dobiegnie końca utwór muzyczny lub nastąpi inny, z góry określony przerywnik. Sednem tej techniki jest całkowita akceptacja, że po upływie ustalonego czasu możesz zrezygnować z dalszej nauki. Taka wewnętrzna zgoda zaskakująco często skutkuje pozytywnym efektem: po kilku minutach pojawia się zaangażowanie, które naturalnie skłania do kontynuacji. Nawet jeśli rzeczywiście zakończysz po krótkiej chwili, pozostanie ci poczucie drobnego sukcesu oraz satysfakcja z wykonania choćby minimalnej części zadania.

Razem łatwiej przetrwać

Kiedy dzień nie sprzyja skupieniu, samotna próba nauki łatwo kończy się ucieczką w różnorodne bodźce. W takiej chwili dobrze jest poszukać nawet minimalnej obecności drugiego człowieka. Jeśli nie masz możliwości spotkać się z kimś osobiście, świetną alternatywą jest włączenie filmiku typu study with me, gdzie ktoś realnie pracuje przy biurku. Obserwowanie osoby zaangażowanej w naukę działa uspokajająco i pomaga wytrwać przy swoim zadaniu choćby przez parę minut. Inną opcją jest umówienie się z kimś bliskim na wiadomość kontrolną o ustalonej godzinie – na przykład z pytaniem, jak poszło ci z zaplanowaną nauką. Delikatna presja, wynikająca z wiedzy, że ktoś czeka na odpowiedź, utrudnia dyskretne porzucenie planu, jednocześnie nie wywołując nadmiernego napięcia czy wyrzutów sumienia.

Zdarza się jednak, że najbardziej rozsądnym ruchem jest odpuszczenie z pełną świadomością. Kiedy czujesz, że wysiłek nie przynosi efektu, lepiej się zatrzymać – pod warunkiem, że od razu określisz, kiedy zamierzasz wrócić. Intencja i organizacja odróżniają konstruktywną przerwę od bezwładnej zwłoki.

Sztuka powrotu

Wbrew obiegowym opiniom, nieustanna motywacja to fikcja – i to taka, która potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku. Nawet osoby osiągające znakomite wyniki, niezależnie od dziedziny, nie odczuwają nieprzerwanej chęci do działania. Istotą sukcesu okazuje się raczej sposób reagowania na chwile zniechęcenia. Niekiedy wystarczy wykonać choćby najmniejszy gest w stronę działania, mimo znużenia i niechęci. Właśnie z takich nieidealnych, lecz powtarzalnych ruchów rodzą się osiągnięcia – zarówno na uczelni, jak i poza nią.

Warto przy tym pamiętać, że samotne zmaganie się ze wszystkim nie stanowi konieczności ani dowodu siły. Jeśli mimo wypróbowania wielu strategii masz poczucie utknięcia w martwym punkcie, a zmęczenie nie ustępuje, nie wahaj się sięgnąć po wsparcie. Poproszenie znajomego o wspólną naukę czy skorzystanie z pomocy specjalisty to wyraz dojrzałości i odwagi, a nie sygnał kapitulacji.

Źródła:

 

Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.
Autor tekstu: Joanna Ważny

 

Źródło: Whitepress