Jak budować karierę odporną na zmiany zgodnie z podejściem career cushioning?

Pułapka myślenia w kategoriach zadań

Wielu osobom od początku wpaja się liniowe spojrzenie na rozwój zawodowy. Najpierw etap przygotowań, później praca, a na końcu przekonanie, że to, co najistotniejsze, już się wydarzyło. Taki schemat przypomina listę punktów do zamknięcia, więc na starcie uruchamia silną mobilizację. Dopracowujemy CV i inne materiały aplikacyjne, ćwiczymy odpowiedzi na pytania rekrutacyjne, sprawdzamy informacje o firmach i wkładamy dużo wysiłku w zdobycie posady. Towarzyszy temu napięcie, połączone z nadzieją, że po podpisaniu umowy sytuacja wreszcie się uspokoi.

Kiedy cel zostaje zrealizowany, pojawia się drugi etap – ulga połączona ze spadkiem gotowości do dalszych działań. Stres słabnie, a razem z nim maleje potrzeba planowania następnych ruchów. Przestajemy odświeżać CV, rzadziej przeglądamy portale z ofertami, natomiast rozwój marki osobistej schodzi na dalszy plan i przegrywa z bieżącymi obowiązkami. Ten mechanizm zazwyczaj nie ma związku z lenistwem. Stanowi raczej naturalną odpowiedź na osiągnięcie zamierzonego rezultatu oraz próbę odzyskania sił po wymagającym okresie. Skoro zatrudnienie już jest, intuicja podpowiada, że dalsza aktywność w tym obszarze nie ma sensu.

Trudność zaczyna się w momencie, gdy otoczenie biznesowe przeobraża się szybciej niż nasza pozycja zawodowa i zakres kompetencji. Redukcje etatów, korekty strategii albo automatyzacja mogą w krótkim czasie doprowadzić do chwili, w której trzeba reagować natychmiast. Jeżeli wtedy brakuje aktualnego CV, rozeznania na rynku oraz pielęgnowanych relacji zawodowych, ponowne wejście na rynek okazuje się znacznie bardziej obciążające psychicznie. Z tego właśnie bierze się podejście, które zakłada, że nie należy wracać do myślenia o karierze dopiero podczas kryzysu, lecz troszczyć się o alternatywy w okresie względnej stabilizacji – na tym polega career cushioning.

Career cushioning – na czym to właściwie polega?

Choć nazwa brzmi świeżo i modnie, sama idea nie stanowi nowości. To po prostu współczesne ujęcie znanej od dawna zasady ostrożności i zapobiegliwości. W dosłownym przekładzie termin oznacza „amortyzowanie” kariery. Nie ma tu jednak mowy o nerwowym porzucaniu obecnej pracy ani o działaniu za plecami pracodawcy. Chodzi raczej o zmianę sposobu myślenia, w ramach której pracownik nie opiera już poczucia stabilizacji wyłącznie na jednym źródle zawodowego bezpieczeństwa.

Career cushioning nie oznacza też nieustannego szukania kolejnego etatu. Nie wiąże się z hurtowym rozsyłaniem CV co tydzień ani z potajemnym uczestnictwem w rekrutacjach. Sens tego podejścia polega na stałym troszczeniu się o inne możliwości rozwoju zawodowego i przyszłego zatrudnienia nawet wtedy, gdy obecne miejsce pracy spełnia oczekiwania. To sposób działania oparty na drobnych, systematycznych krokach, które stopniowo wzmacniają naszą pozycję poza firmą – spokojnie, bez atmosfery zagrożenia i bez uszczerbku dla codziennych zadań.

Dlaczego na rozwój zawodowy patrzeć jak na lokatę kapitału

Mechanizm career cushioning najłatwiej uchwycić przez porównanie z rynkiem nieruchomości, a dokładniej z ideą inwestycji mixed-use. Chodzi o obiekty, które w obrębie jednej bryły łączą różne zastosowania – mieszkania, biura, powierzchnie handlowe, niekiedy również strefy rozrywki. Inwestorzy wybierają ten model z bardzo konkretnej przyczyny. Zróżnicowane przeznaczenie budynku zwiększa jego odporność na zmiany koniunktury. Gdy segment biurowy wpada w słabszy okres, przychody mogą płynąć z apartamentów albo lokali usługowych. Wielofunkcyjność tworzy alternatywne źródła wartości, które podtrzymują stabilność całego przedsięwzięcia.

Klasyczny model kariery da się zestawić z budynkiem pełniącym tylko jedną rolę – choćby dużym biurowcem wynajętym jednemu najemcy. Kiedy ten najemca, czyli pracodawca, bankrutuje albo rozwiązuje umowę, nieruchomość pustoszeje i przestaje przynosić zysk. W życiu zawodowym wygląda to podobnie: oparcie całej drogi zawodowej na jednej funkcji w jednej firmie sprawia, że cała „konstrukcja” staje się podatna na pojedynczą decyzję pracodawcy. Career cushioning przesuwa ciężar z jednego punktu oparcia na kilka obszarów, podobnie jak dzieje się w projektach mixed-use. Obok etatu pojawiają się kolejne „segmenty” – kompetencje użyteczne w rozmaitych rolach, portfolio projektów oraz relacje otwierające dostęp do informacji i nowych szans. Dzięki temu nawet wtedy, gdy jeden element zawodzi, pozostałe nadal pozwalają zachować ciągłość, a powrót na rynek pracy trwa krócej i przebiega spokojniej.

Z jakich elementów tworzy się „zawodowe mixed-use”?

Skoro przyjęliśmy, że karierę najlepiej postrzegać na wzór wielofunkcyjnej inwestycji, pora sprawdzić, z jakich części naprawdę składa się ten model. Nie idzie o równoczesne chwytanie się wszystkiego ani o budowę perfekcyjnego pakietu umiejętności. Największą przewagę daje zestawienie kilku obszarów, które wspierają się nawzajem i wspólnie zapewniają większe poczucie stabilności niż każdy z osobna. Właśnie tę odporność buduje zwykle kilka składników, rozwijanych równolegle i bez pośpiechu – zgodnie z własnym rytmem.

Umiejętności możliwe do wykorzystania w różnych miejscach

Na pierwszym planie stoją kompetencje transferowalne – czyli zdolności, które zachowują praktyczne zastosowanie bez względu na branżę, charakter przedsiębiorstwa albo pełnioną funkcję. Wielu studentów oraz osób rozpoczynających karierę rozwija się dziś bardzo wąsko, koncentrując się jedynie na bieżących obowiązkach lub procedurach obowiązujących w jednej organizacji. Tego rodzaju wiedza sprawdza się w danym momencie, jednak wraz ze zmianą pracodawcy często szybko traci swoją przydatność.

Równocześnie rynek pracy coraz mocniej przesuwa się w stronę modelu skills-based hiring. Jak wynika z raportu NACE, aż 70% pracodawców deklaruje, że podczas rekrutacji najważniejsze są dla nich konkretne umiejętności kandydata, natomiast nazwa uczelni czy wcześniejszych stanowisk stanowi raczej tło niż zasadnicze kryterium oceny. Skupienie się wyłącznie na kompetencjach osadzonych w realiach jednego firmowego ekosystemu oznacza więc pewne ryzyko. Gdy nasza sprawność sprowadza się jedynie do obsługi wewnętrznego systemu raportowego, który działa tylko w obrębie jednej organizacji, możliwości dalszego ruchu wyraźnie maleją. Największe korzyści przynoszą umiejętności, które można zabrać ze sobą dalej – cyfrowe, analityczne, komunikacyjne oraz związane z zarządzaniem. To właśnie one wzmacniają zawodową odporność i ułatwiają zmianę ról albo przejście do innego sektora.

Portfolio zamiast wyłącznie CV

Klasyczne CV pełni dziś raczej rolę kroniki zawodowej. Zawiera informacje o przeszłości, terminach i nazwach stanowisk, a one nierzadko niewiele zdradzają o faktycznym stylu działania danej osoby. W modelu career cushioning punkt ciężkości przesuwa się w stronę portfolio – i ten kierunek nie odnosi się jedynie do profesji twórczych. Z powodzeniem może je przygotować także analityk danych, specjalista od logistyki czy pracownik sektora turystycznego.

Portfolio da się postrzegać jako zbiór potwierdzeń własnych kompetencji, który pozostaje do dyspozycji bez względu na aktualne miejsce pracy. Mogą się w nim znaleźć anonimowe opisy problemów rozwiązanych w praktyce, przykłady wprowadzonych usprawnień, fragmenty kodu, prezentacje strategiczne oraz raporty z badań. Kiedy zbierzemy je w jednym miejscu, ewentualna zmiana zatrudnienia nie oznacza startu od zera. Mamy już bowiem gotowy zasób materiałów, dzięki któremu łatwiej odróżnić się od kandydatów opierających swoją prezentację wyłącznie na życiorysie.

Cenne relacje

Wiele osób nadal patrzy na networking jak na zabieganie o przysługi lub sztuczne promowanie własnej osoby. W podejściu career cushioning relacje mają jednak zupełnie inne zadanie: dostarczają informacji oraz pomagają szybciej wychwycić sygnały o zmianach zachodzących na rynku. Istota tego działania polega na utrzymywaniu swobodnych kontaktów z ludźmi pracującymi w różnych firmach i sektorach, aby mieć lepszy dostęp do wiedzy oraz obserwowanych tendencji – a nie odzywać się do innych dopiero w chwili, kiedy zaczynamy szukać zatrudnienia.

Obecność online wcale nie oznacza konieczności budowania wizerunku influencera na LinkedInie. W praktyce wystarczy systematyczna i naturalna aktywność – udział w rozmowach branżowych, komentowanie czy udostępnianie treści, które niosą realną wartość. Dzięki temu pozostajemy zauważalni również wtedy, gdy nie planujemy zawodowej zmiany. Kiedy natomiast pojawia się właściwy moment, nie funkcjonujemy już jako anonimowy kandydat, lecz jako osoba kojarzona z określoną wiedzą oraz doświadczeniem.

Dodatkowe możliwości dochodu i większe poczucie bezpieczeństwa finansowego

Kolejnym składnikiem zawodowego mixed-use pozostają poboczne, niezależne źródła wpływów. Nie chodzi ani o rozkręcanie działalności po pracy, ani o funkcjonowanie na dwóch pełnych etatach. Mowa raczej o niewielkich formach dorabiania – odpłatnych konsultacjach, sporadycznych zleceniach, zarabianiu na własnej pasji czy organizowaniu warsztatów w takim zakresie, który da się połączyć z pozostałymi zobowiązaniami.

Nawet gdy te sumy wypadają skromnie na tle podstawowego wynagrodzenia, ich psychologiczny ciężar okazuje się bardzo duży. Sama świadomość, że da się uzyskiwać dochód również poza etatem, wzmacnia poczucie sprawczości. Dzięki temu słabnie część obaw związanych z ewentualną utratą pracy, ponieważ pensja z jednego miejsca przestaje stanowić wyłączne źródło utrzymania. Taki model finansowy działa jak amortyzator – nie usuwa zagrożenia całkowicie, jednak wyraźnie ogranicza jego emocjonalny koszt i daje silniejsze poczucie wpływu na własne położenie.

Jak troszczyć się o swoją ścieżkę zawodową, nawet kiedy nie planujesz zmiany pracy?

Największym wyzwaniem w trosce o rozwój zawodowy nie okazuje się samo rozpoczęcie działań, lecz zachowanie ich ciągłości w okresie, gdy obowiązki służbowe całkowicie wypełniają dzień. Kiedy zbliżające się terminy przyspieszają tempo, a liczba projektów stale rośnie, aktualizacja profilu zawodowego czy przyglądanie się sytuacji na rynku zwykle schodzą na dalszy plan. To jednak właśnie systematyczność, a nie krótkie, intensywne zrywy, przesądza o skuteczności career cushioningu. Najlepiej sprawdza się tu podejście przypominające proces działający w tle – nie pochłania wiele czasu ani energii, a jednocześnie stopniowo wzmacnia gotowość na ewentualną zmianę. Gdy troska o karierę zaczyna oznaczać ponadprzeciętny wysiłek po pracy, najczęściej szybko znika z planu dnia.

Skuteczna „profilaktyka zawodowa” powinna pozostać niemal niewidoczna i naturalnie wpisywać się w codzienny rytm – krótkie notatki po domknięciu projektów, zapisane przykłady zastosowanych rozwiązań albo sporadyczne śledzenie rynku pomagają utrzymać orientację bez presji podejmowania zmian. Każde z tych działań zajmuje niewiele czasu, lecz z biegiem czasu buduje trwałe zaplecze wiedzy o własnej sytuacji zawodowej i dostępnych kierunkach rozwoju.

Zamiast perfekcyjnego planu – odporność

Współczesny rynek pracy nie oczekuje już idealnie rozpisanych, sztywnych scenariuszy, lecz elastycznego podejścia oraz dobrej znajomości własnych atutów. Career cushioning porządkuje myślenie o rozwoju zawodowym tak, że zmiana nie staje się nagłym zwrotem akcji, ale jednym z realnych wariantów. Plan awaryjny nie ma służyć przewidywaniu przyszłości – jego rolą pozostaje zapewnienie wyboru bez względu na okoliczności.

Źródła:

 

Autor tekstu: Julia Kamińska
Artykuł powstał we współpracy z partnerem serwisu.

Źródło: Whitepress